Dlaczego nie napalm

Temat: Niesamowita randka z Weroniczką
Droga Ćwierćnuto (jak mniemam siostro polonistko), pozwolisz, że sprecyzuję. Nie napisałem nigdzie, że opowiadanie jest dobre i absolutnie go nie bronię - dla każdego jest chyba oczywiste, że jest raczej do chrzanu. Nie piłem jednak do Szalonookiego - który jest początkującym autorem i napisał nie najlepsze opowiadanie, ale ma przy tym odwagę prosić o uwagi i komentarze - ale do Nekromantica, który choć jest raczej początkującym specem od liteartury, to napisał posta, z którego bije pewność, że oto ma on prawo autorytatywnie wypowiadać się na tematy, na których raczej się nie zna.

"Romantyczna restauracja" to właśnie metominia, taka sama jak w wyrażeniu "Czytam Dostojewskiego" czy "wychyliłem kielicha". Metonimii mnóstwo w codziennym języku i nie mają one bynajmniej, Droga Ćwierćnuto, nic wspólnego z synekdochami, o których piszesz w wielce uczonym PSie.

Oczywiście, że anafory używa się w poezji, ale poetycka anafora to jedynie młodsza siostra anafory w tekstach identyfikowanych jako prozatorskie, na przykład w przemówieniach czy kazaniach. Proponuję uzupełnić wiadomości z wyszukiwarki internetowej o tradycję retoryczną zanim proponuje się konia z rzędem... A powtórzenie to osobny środek i niekoniecznie jest błędem. To dość częsty zabieg. To zabieg częstszy niż myślimy. To zabieg, który wszakże warto stosować umiejętnie, czego nie zrobił co prawda szalonooki, ale czego nekroromantic nie skrytykował w umięjetny sposób.

To by było na tyle.
Źródło: beztabu.com/showthread.php?t=18357



Temat: Żuławski koszmar...

przydałoby sie trochę mniej kursko-pisowskiej retoryki
No tak, żadnego argumentu tylko teza. Mogę wysnuć równie radosną - że postawił ją lewicowy oszołom. Bez sensu, odpuśćmy sobie taki ton...


niemieccy gospodarze uchodząc przed Armią Czerwoną zalali Żuławy
z tego co mi wiadomo, to zalewało wojsko, a nie miejscowa ludność; podonie jak nie mieszkańcy Oliwy wsyadzili w marcu 45 kamienną wieżę na Pachołku - przykłady można by mnożyć

I to jest właśnie smutne. W Wehrmachcie służyli zwykli ludzie, miejscowa ludność, chłopi, studenci, ojcowie. Nie wzięli się znikąd. Byli także synami tych, którzy otaczali tą ziemię troskliwością. Okrutny historyczny paradoks.


dzień dobry
primo, zapraszamy TUTAJ

Mea culpa, spieszę się nadrobić zaległość...


drugie primo czyli tycia uwaga do Twojego przemówienia ;) : czy Twoim zdaniem ludzie, którzy świadomie doprowadzali do dewastacji domów podcieniowych budując sobie obok podpiwniczony, piętrowy klocek mieszkalny - czy oni również nie byli "na swoim" i dlatego nie zadbali o zabytek? ;)
Nie sposób w jednym poście poruszyć wszystkich wątków, skoro te parę zdań już urosło do rangi przemówienia. Poniekąd jednak kwestia ta odnosi się do postawionej wcześniej przeze mnie tezy - napływowa ludność wschodnia prezentowała niższy poziom kulturowy, efektem której była i jest właśnie bezmyślna twórczość architektoniczna. Czyli na pewno nie był to problem "obcości", a skoro jest obco to budujemy brzydko (swoją drogą to bardzo zabawne podejście...), tylko brak kultury architektonicznej. Na marginesie powiem, że nie jest to tylko problem ludności żuławskiej, ale dużej części kraju, co nikogo nie usprawiedliwia. Tu przyłączam się do żalu, że nie stworzono twórczej symbiozy architektonicznej, w której nowe korelowałoby ze starym. Cóż, tu jednak znów powtórzę - to jest grzech PRL, która pozwalała na produkowanie obrzydliwych kwadraciaków gdzie popadło, a na obrzydliwe przybudówki patrzyła przez pryzmat "zdolnej samoorganizacji" ludu.
Źródło: forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=544


Temat: Samo Ludo PIS - czyzby nowa koalicja
Polecam dzisiejszy komentarz prof. Legutki w Rzeczpospolitej:
http://www.rzeczpospolita...ystyka_a_2.html
Dziś za darmo, od jutra już nie, więc pozwalam sobie zamieścić fragmenty:

Działania Platformy Obywatelskiej ostatnich kilku miesięcy stanowią ewenement, o ile nie precedens w praktyce europejskiego parlamentaryzmu. Nie znam przykładu, by partia niemal koalicyjna stała się w ciągu kilku dni partią twardo opozycyjną wobec swojego niedawnego koalicjanta. Przykład ten wskazuje na sytuację z istoty swojej absurdalną. Pozostawanie w opozycji ma sens wyłącznie w przypadku zasadniczych różnic historycznych, programowych czy światopoglądowych. (...)
Skoro opozycyjność nie wynika z różnic fundamentalnych, to jej "twardy" charakter może sprowadzać się wyłącznie do kwestii personalnych, emocjonalnych lub retorycznych. Na takiej też podstawie oparta jest aktualna ideologia partyjna PO. Głosi ona praktycznie jedną tezę: podstawowym zagrożeniem dla demokracji, ład(...)u i Polski jest PiS. Donald Tusk wygłasza trwające kilkadziesiąt minut przemówienia o niegodziwości PiS. Bronisław Komorowski od kilku miesięcy nie wypowiedział publicznie ani jednego zdania, którego treść nie redukowałaby się do pomstowania na Prawo i Sprawiedliwość. To samo dotyczy Stefana Niesiołowskiego, Pawła Śpiewaka i kilku innych medialnie aktywnych polityków.
(...)
Ideologiczne pisożerstwo uprawiane przez Platformę najlepiej sprzedaje się poprzez krytykę cech osobowych Jarosława Kaczyńskiego. Okazuje się on być nieodpowiedzialnym politycznym dryblerem, człowiekiem chorobliwie dążącym do władzy absolutnej, destruktorem, notorycznym kłótnikiem etc. Lista jest długa i radykalnie przekracza wszystkie możliwe granice dorzeczności. Subtelni intelektualiści w rodzaju Pawła Śpiewaka snują analogie z Robespierrem, a Stefan Niesiołowski codziennie występuje z jeszcze straszniejszymi skojarzeniami. Temu wszystkiemu przyklaskują "autorytety niezależne" spoza PO. Kazimierz Kutz powiedział w programie Tomasza Lisa, że Kaczyński przypomina mu bohatera filmu Chaplina "Dyktator". Zważywszy, że film Chaplina był satyrą na Hitlera, polski reżyser powiedział faktycznie, że Jarosław Kaczyński przypomina mu Hitlera. (...)

Ta ilość nierozumu, jaką przywódcy Platformy oraz ich kibice wpompowali w sferę publiczną, nie tylko sprymitywizowała język, ale nadto wydaje się zmieniać stan świadomości. Do tej pory przeciwnikiem był komunizm i postkomunizm. Teraz przeciwnikiem głównym jest przyszły lub niedoszły FĂźhrer Kaczyński oraz jego partia niebezpiecznie upodabniająca się do NSDAP. Dziennikarze, w większości ludzie młodzi i bez wyraźnych poglądów politycznych, zaczynają ten obraz powielać, uznając najpewniej, że odzwierciedla on jakąś głębszą prawdę, skoro propagowany jest przez "wszystkich". Z wyważoną analizą trudno się przebić. Stworzona atmosfera histerii obniża poziom myślenia w sferze publicznej.
Mówi się - co jest dla wielu tak oczywiste jak kulistość ziemi - że Kaczyński "nie chce się dzielić władzą". Proponuję zwrócić się do jakiegokolwiek cudzoziemca, mającego przynajmniej elementarną kompetencję polityczną i powiedzieć mu tak: "Jest u nas pewien straszny polityk, który wygrał wybory i nie chciał się podzielić władzą ze swoim potencjalnym koalicjantem. Proszę sobie wyobrazić, że w swojej arogancji proponował koalicjantowi połowę resortów, w tym najważniejsze gospodarcze, administrację, politykę zagraniczną i obronną. Na dodatek zaoferował szefowi opozycyjnej partii przewodniczenie parlamentowi. Czyż nie ma on zapędów dyktatorskich?" Jeśli nie zobaczycie państwo na twarzy swojego rozmówcy wyrazu osłupienia, to jestem gotów do końca życia wychwalać mądrość polityczną Donalda Tuska (...)
Chcę być dobrze zrozumiany. Nie jestem wrogiem Platformy i nigdy nie byłem. Należę do tych, którzy zaangażowali się niedawno w politykę z nadzieją powstania koalicji, jaka miała odmienić Polskę. Wszystko wskazywało, że tak się stanie. Kryzys polityczny i osobowy Platformy podważa taką perspektywę, a w każdym razie ją odsuwa. Jeden z zachodnich dyplomatów powiedział mi: "Gdy wasze dwie partie wygrały wybory, wydawało się, że macie szanse pozostać u steru Polski przez następnych czterdzieści lat. Tymczasem już po czterech miesiącach walczycie o przetrwanie. Czy naprawdę nie dało się inaczej?".
RYSZARD LEGUTKO, Profesor filozofii UJ, wicemarszałek Senatu RP z rekomendacji PiS, bezpartyjny

Źródło: forum.oaza.org.pl/viewtopic.php?t=6702


Temat: Wybory AD 2007

Jestem zajebiście zadowolony z wyniku PO
I tu się zdecydowanie zgodzę. Ja też. Bo dumny jestem, że Polskę będzie nareszcie reprezentował ktoś, kto przynajmniej umie się wypowiedzieć. Słyszeliście komentarz kaczki-premiera po ogłoszeniu wyników? "kwa kwa kwa ŻEŚMY się z tym liczyli", "bla bla bla bla ŻEŚMY przegrali", ludzie, to są ludzie na najwyższych szczeblach władzy? Mam nagrane przemówienie Tuska po zwycięstwie. Znajdźcie mi tam JEDNO słowo przeciwko pis'owi. Oglądałem 3 razy, jakoś nie mogę znaleźć. Z kolei ze strony kaczyńskiego JEDNO słowo nie dotyczące PO to "dziękuję WSZYSTKIM za to że poszli zagłosować". Dlatego ja podobnie jak Adam zajebiście się cieszę, bo mimo iż nie wierzę w to, że będzie cudownie, bez afer, bez przekrętów, to jest po prostu niemożliwe, to cieszę się bo może być w końcu nor-mal-nie!
Na koniec chciałbym przytoczyć za GW, Rzeczpospolitą, Polityką, Przekrojem, Newsweekiem, Wprost, Gazetą Polską, Dziennikiem, i wieloma innymi kilka cytatów naszej byłej już (uffff) władzy:

1. Jarosław Kaczyński:

- nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem

- nazwa LiS jest piękna, jednak drapieżne kaczory potrafią porwać lisa, unieść w powietrze i później los lisa jest ciężki

- wystarczy spojrzeć na lewicę w Sejmie. Są chamscy i prezentują swoistą antykulturę

- BBC, które jest zwykle podawane jako przykład niezależności i obiektywizmu, jest w oczywisty sposób lewicową radiostacją i ten obiektywizm odnosi się co najwyżej do lewicy

- nie przejmujemy retoryki ojca Rydzyka

- mówi się o moherach, teraz krąży ten dowcip o tym, żeby babci porwać beret przed wyborami. Drwią sobie z naszego narodu, kpią z jego tradycji, drwią z tego, co jest w nim tak naprawdę najlepsze

2. Lech Kaczyński:

- nie kryję, że u nikogo na świecie nie będę tolerował obrażania mojej żony

- Pytają panie, jakie konsekwencje poniósł o. Rydzyk. A jakie konsekwencje ponieśli Wałęsa czy Niesiołowski za obraźliwe wypowiedzi pod moim adresem? Żadnych. Ja świetnie pamiętam, co zostało powiedziane. O sobie mogę zapomnieć. O żonie nie zapomnę nigdy.
(komentarz do wykładu o. Rydzyka, który nazwał Marię Kaczyńską czarownicą

- nie wiem, o czym ksiądz Rydzyk mówi. To był taki żartobliwy happening z okazji święta kobiet i nie wiem co to ma wspólnego z szambem.
("Nie nazywajmy, że szambo jest perfumerią" - tak o. Rydzyk skomentował spotkanie u Marii Kaczyńskiej grupy 50 dziennikarek, które złożyły do parlamentarzystów apel o niewpisywanie do konstytucji ochrony życia od poczęcia)

- za to, że Lepper i Giertych zostali wicepremierami, odpowiedzialność ponosi PO. To oczywiste.

- w sprawie PO- ponieważ jestem prezydentem, a nie szefem PiS- nie będę się wypowiadał. Natomiast agresywność tej partii wobec nas jest powszechnie znana.

- rozmawiałem z panem prezydentem Juszczenką, z panem prezydentem Dżagaszwili, prezydentem Gruzji.
(po spotkaniu z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim)

- jestem człowiekiem co najmniej średnio inteligentnym

3. Ludwik Dorn:

- żadnym parlamentem nie można rządzić żelazną pięścią, bo to subtelny byt

- należy pan, proszę tego nie odbierać osobiście, do warstwy mentalnie zdegenerowanej
(Do przeprowadzającego z nim wywiad Roberta Mazurka)

- dlaczego ja mam dyskutować z artykułem, którego autor skłamał jak bura suka? Po prostu dziennikarze kłamią tak, że słońcu wstyd świecić!

- ja się najbardziej troskam pielęgniarkami, a nie lekarzami, bo pokaż, lekarzu, co masz w garażu

4. Zbigniew Ziobro:

- nikt więcej przez tego pana już pozbawiony życia nie będzie
(O znanym kardiochirurgu, Mirosławie G., zatrzymanym przez CBA. Chciałbym tylko od siebie zaznaczyć, że przez ponad pół roku nie przedstawiono mu żadnych zarzutów, a te które mu postawiono dotyczyły tylko korupcji, nie zabijania pacjentów)

- oczywiście w stosunku do istniejących standardów przeludnienie w więzieniach ma miejsce, ale ja bym się tym nie przejmował

- 85% więźniów głosowało na Tuska, to chyba o czymś świadczy

Jeśli się podoba, to służę podobnymi cytatami panów Tuska i Kwaśniewskiego.

Pozdrawiam[/i]
Źródło: ni99a.webd.pl/cygara/viewtopic.php?t=1164


Temat: Re: ojej panie Sachs dobrze znamy pana twarz
W jednym ze swoich felietonów Stanisław Michalkiewicz wskazuje na zadziwiającą rozpiętość „ideową” epitetów jakimi za swoje poglądy jest obdarzany:

Byłem już „barbarzyńcą”, „antysemitą”, siedziałem w Białołęce za „kontynuowanie działalności antysocjalistycznej” w stanie wojennym, wrażliwcy społeczni piętnowali mnie za propagandę „dzikiego kapitalizmu”, zdarzyło mi się zostać nawet „rekordzistą prymitywizmu moralnego”, ale „publicystą neolewicy” – jeszcze nie byłem.

Wbrew pozorom nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę niezależność i samodzielność Jego poglądów.

W skomplikowanej, nieklarownej i pełnej niespodzianek rzeczywistości XXI wieku, zagoniony i zmęczony człowiek łaknie jasnego jej obrazu jak świeżego powietrza.
I tu przychodzą mu w sukurs medialni .manipulanci , ofiarując jasny czarno-biały obraz rzeczywistości, bez kłopotliwych odcieni szarości. Działając na zapotrzebowanie możnych tego świata, definiują i opatrują stosownymi przykładami światopogląd „liberalny” i „konserwatywny”, „prawicowy” i „lewicowy” itd. Od tego momentu „szary człowiek” nie musi się już kłopotać. Wybiera z „repertuaru”, to co według niego odpowiada jego świadomości i reszta idzie już jak z płatka. Jeżeli dla przykładu, określił się jako „zielony lewicowiec”, to nawet najmiejsze odchylenie od stereotypu tego światopoglądu wywołuje u niego irytację. Ktoś określający się jako zwolennik „liberalnego kapitalizmu” nie dopuści do siebie żadnego głosu ekologów, sugerujących potrzebę regulacji działalności gospodarczej człowieka w aspekcie środowiska naturalnego itd.

Stąd też człowiek samodzielnie myślący, jakim niewątpliwie jest Pan Redaktor Michalkiewicz, co chwila naraża się różnorakim, często najbardziej przeciwstawnym (teoretycznie) grupom ideologicznym.

Dobrą ilustracją tego tematu jest, ustabilizowana od wielu pokoleń, sytuacja społeczno-polityczna w USA. Jak wiadomo na scenie politycznej liczą się tam zasadniczo tylko dwie partie: Republikanie i Demokraci. Obserwując przez lata ich działania można dojść do wniosku, że rzeczywiste różnice między nimi są głównie kosmetyczne i retoryczne. Bez względu kto jest u władzy sprawy toczą się zgodnie z wolą możnych tego świata, którzy dają do wyboru społeczeństwu marionetki, które w ich imieniu mają tym państwem zarządzać. Patrick J. Buchanan określił to obrazowo, przyrównując obie te partie do dwu skrzydeł drapieżnego orła. Bez względu, które jest u władzy, rządzi zawsze ten drapieżnik.

Taki stan rzeczy bardzo ułatwia sytuację rządzącym. Wszelkie próby przemówienia do rozsądku szerszym grupom społecznym, spotykają się prawie zawsze z emocjonalną negacją. Człowiek XXI wieku nie ma bowiem czasu na myślenie. Myślą za niego media i „autorytety”, on zaś może spokojnie oddać się knsumpcji. Wybrał już przecież swą „opcję”, tak jak codziennie wybiera produkty w sieci globalnych supermarketów. I tak jak w supermarkecie nie przychodzi mu do głowy, że wybór jest coprawda duży, ale różnice produktów leżą głównie w ich opakowaniu.
Źródło: ivrp.pl/viewtopic.php?t=3959